02/10/2026
A może popularność leków odchudzających mówi nam coś ważnego o tym, dlaczego tak trudno schudnąć na zwykłej diecie?
Bo policzyć deficyt kaloryczny jest łatwo.
Wytrzymać w nim przez kolejne tygodnie i miesiące — już niekoniecznie.
No bo spróbuj jeść mniej, kiedy:
→ ciągle jesteś głodna albo myślisz o jedzeniu, bo mechanizmy głodu i sytości działają przeciwko Tobie,
→ po posiłku szybko znowu chce Ci się jeść, a wahania glikemii tylko to podkręcają,
→ jesz za mało białka i dwie godziny po posiłku znowu zaglądasz do lodówki,
→ wybierasz jedzenie, które ma dużo kalorii w małej objętości — więc kalorie się zgadzają, tylko Ty nadal jesteś głodna,
→ śpisz za krótko albo jesteś zestresowana, a wtedy apetyt i ochota na bardziej kaloryczne jedzenie potrafią mocno wzrosnąć,
→ robisz trening, ale potem przez resztę dnia nieświadomie mniej się ruszasz,
→ wreszcie chudniesz, więc Twój organizm potrzebuje mniej energii i zaczyna coraz mocniej bronić tego, co mu zostało.
I tutaj leki odchudzające weszły całe na biało. 😉
Nie odkryły kalorii.
Nie wymyśliły lepszego deficytu.
Wpłynęły na coś znacznie trudniejszego do kontrolowania — apetyt i sytość.
I dla mnie jako dietetyka płynie z tego ciekawa lekcja:
nie wystarczy powiedzieć komuś „jedz mniej”.
Trzeba jeszcze sprawić, żeby łatwiej było mu jeść mniej.
Dlatego interesuje mnie nie tylko ile jemy, ale co możemy zrobić, żeby być bardziej sytym, mniej głodnym, rzadziej myśleć o jedzeniu i nie prowadzić ze sobą negocjacji za każdym razem, kiedy otwieramy lodówkę.
Bo może problemem wcale nie jest Twoja słynna „słaba silna wola”.
Może po prostu warto najpierw sprawdzić, co sprawia, że tak trudno Ci jeść mniej.
A u Ciebie co wygrywa najczęściej: głód, słodkie, podjadanie czy wieczorne „a dobra…”? 😏