20/09/2026
Po udarze przez kilka lat widziała podwójnie.
Pacjenci naszego gabinetu to najczęściej osoby takie jak pani Małgosia...
z historią, której nie da się opowiedzieć w jednym zdaniu.
Kilka lat temu rozległy udar, kolejne diagnozy, zez porażenny, problemy z domykaniem oka, kolejne operacje. A przez te wszystkie lata również cały czas podwójne widzenie i życie w przeświadczeniu, że nic dalej z tym nie da się zrobić, bo kolejna operacja zeza nie wchodzi w grę.
Podwójne widzenie to nie jest taka mała przeszkadzajka, która czasami trochę utrudnia życie, tylko coś co całkowicie zaburza orientację, równowagę i utrudnia poruszanie się, przy czym pacjenci często mówią: „Nie da się tak żyć”.
Pani Małgosia zgodziła się opowiedzieć o swoich wrażeniach w dniu, gdy udało się to zmienić. Celem na dziś nie było rozwiązanie wszystkich następstw udaru, ale doprowadzenie do tego, aby dwa obrazy stały się jednym.
W jej przypadku folia pryzmatyczna, której działanie widać na filmie, nie odtworzy ruchów oczu i nie usunie neurologicznej przyczyny zaburzenia.
Zmieni jednak położenie obrazu.
Tak, aby układ wzrokowy miał szansę połączyć informacje docierające z obojga oczu, przynajmniej w jednym, najczęściej wykorzystywanym kierunku patrzenia. Stąd ruszamy z dalszą rehabilitacją.
Oczywiście potrzebna jest adaptacja. Praca nad kolejnymi funkcjami wzrokowymi. Poleciłam również kolejnych strabologów, którzy może jednak inaczej ocenią możliwości dalszego leczenia.
Ale dziś wydarzyło się coś jeszcze ważnego. Pani Małgosia niedawno przyjęła ze schroniska nowego psa. Po odejściu swojego poprzedniego, ukochanego przyjaciela. Może tego nie widać na filmie, bo nie jest on hollywoodzką kreacją, tylko tym, co udało się uchwycić, ale jej radość, że na spacerze będzie widzieć jednego pieska, bez obawy, że zaplącze się on pod kółkami wózka, była bezcenna. Czasami właśnie od tego zaczyna się odzyskiwanie codzienności.