13/09/2026
Rok temu z sercem na ramieniu wzięłam pierwszy kredyt w życiu. 😅 150 000 zł na rozwój firmy. I żeby było ciekawiej, to z ratami rozłożonymi tylko na rok. 😅
Pamiętam, ile razy zastanawiałam się wtedy:
„Czy ja na pewno wiem, co robię?”
Ale wiedziałam też jedno: jeśli chcę, żeby firma zrobiła kolejny krok, sama muszę odważyć się ten krok zrobić.To była inwestycja w rozwój.
Dzięki niemu mogliśmy:
- kupić potrzebny sprzęt,
- zrobić większe zatowarowanie,
- zamówić opakowania,
- wprowadzić nowe produkty,
- wynająć większy magazyn,
- wyremontować go,
- zatrudnić pracownika
i po prostu zacząć działać na większą skalę. 🫣
Ale największa zmiana nie wydarzyła się w magazynie, tylko wydarzyła się w mojej głowie. Przez ten rok nabrałam dużo większej pewności siebie jako właścicielka firmy. Nauczyłam się bardziej ufać swoim decyzjom, mniej bać się inwestowania, myśleć kilka kroków do przodu, podejmować decyzje, które nie zawsze są komfortowe i przede wszystkim bardziej wierzyć w swoje wizje, nawet jeśli na początku istnieją tylko w mojej głowie.
Prowadzenie firmy nauczyło mnie też, że rozwój często zaczyna się tam, gdzie kończy się poczucie bezpieczeństwa, bo czasami trzeba zaryzykować, czasami wydać pieniądze, zanim się je zarobi, czasami zrobić coś z lekkim drżeniem ręki, a później konsekwentnie robić swoje.
I dzisiaj, dokładnie rok później KREDYT SPŁACONY. ❤️ I ogromna satysfakcja, bo za każdą z tych rat stały nasze zamówienia, paczki, produkty, współprace i ludzie, którzy nam zaufali.
A żeby nie było zbyt kolorowo, to od razu wzięłam kolejny kredyt. 😂 Tym razem już bez takiego ścisku w żołądku i z trochę większym luzem w spłacaniu rat. 😅
Taka decyzja to narzędzie, które dobrze wykorzystane może pomóc firmie zrobić kolejny krok.
Rok temu bałam się 150 000 zł kredytu, a dzisiaj bardziej bałabym się tego, że ze strachu nie spróbuję rozwinąć czegoś, w co naprawdę wierzę. A planów mamy jeszcze sporo. 🤍