06/10/2026
Podobno mam ponad 60 lat. Odmiany nie pamiętam, metrykę gdzieś wcięło, ale jabłka nadal robię pierwsza klasa. 🍎
Co dwa lata obwieszam się owocami tak, że moi ludzie nie wiedzą, czy najpierw przynieść skrzynki, czy złapać się za głowę. Potem odpoczywam. W tym wieku należy mi się odrobina równowagi między pracą a bujaniem liśćmi.
Moje jabłka? Bywają krzywe, piegowate i każde wygląda inaczej. Jak ludzie. Nie muszą być idealne, żeby były wyjątkowe. Moi gospodarze nie stosują oprysków, a ja odwdzięczam im się pachnącymi plonami.
Przy zbiorach jest trochę wspinania, dużo śmiechu i podejrzanie dużo podjadania. Widzę wszystko. Nawet to jabłko schowane za plecami. 👀
A później moje owoce trafiają w troskliwe ręce i powstaje z nich żywy ocet „Stara Jabłoń”. Robiony z sercem, cierpliwie, bez poganiania. W końcu ja też nie wyrosłam w weekend.
Jeśli chcecie poznać mnie od tej nieco kwaśniejszej strony, zajrzyjcie na chwastowepole.com. 🌿
Ja się nigdzie nie wybieram. Mam tu korzenie.