14/05/2026
Magdeburg: katedra rzymskiego cesarza i cytadela austriackiego malarza
Jazda po stolicy landu Saksonia-Anhalt przypomina wycieczkę do NRD. Miasto zniszczone po wojnie powstało z gruzów w stylu socrealistycznym, a sunące ulicami trabanty jeszcze to wrażenie potęgują.
Jednak my przesunęliśmy wajchę wehikułu czasu znacznie mocniej. I tak znaleźliśmy się na placu katedralnym przed zwalającą z nóg gotycką świątynią Maurycego i Katarzyny. Katedra jest tak wielka, że z miejsca parkingowego dla osób niepełnosprawnych nie dało się jej wcisnąć w kadr aparatu.
Do kościoła wkroczyliśmy w trakcie nabożeństwa, więc musieliśmy trochę odsiedzieć do końca ceremonii.
Choć katedra w obecnym kształcie została ukończona w XVI wieku, wcześniej pełniła swoją funkcję od IX wieku, gdy cesarz Otton I postanowił rozpocząć ostrą chrystianizację Słowian. Ostatecznie to sam władca spoczął w tych murach, a jego sarkofag można zobaczyć za ołtarzem.
W nieco mniej wyeksponowanym miejscu świątyni jest wmurowana tablica upamiętniająca wizytę następcy cesarza, Ottona III, który w 1000 roku odwiedził w Gnieźnie swojego ziomeczka Bolesława Chrobrego i razem przymierzali cesarską tiarę.
Gdy przyglądaliśmy się tabliczce, zaczepiła nas pani ksiądz z lokalnej parafii i zapewniła, że niedawno odwiedziła z mężem Gniezno i generalnie bardzo im się podobało.
To nie koniec polskich akcentów. Jeśli mieszkacie w mieście, które liczy 700-800 lat, to pewnie lubicie przechadzać się po prostokątnym rynku i prostopadle poprowadzonych od niego uliczkach. Możecie to robić, bo większość polskich średniowiecznych miejscowości było lokowanych na prawie magdeburskim.
Ale wracajmy na plac katedralny. Po jego drugiej stronie są ulokowane trzy miejsca parkingowe dla OZN. A na rogu stoi coś, co może jednocześnie zachwycić i trochę zaniepokoić.
Magdeburg był miastem fortyfikacji, więc w latach 90. ubiegłego wieku musiało wzbudzić gigantyczne oburzenie, gdy austriacki hipis z awersją do linii prostych, na ruinach katolickiego kościoła zbudował gigantyczny dziwaczny apartamentowiec i nazwał go zieloną cytadelą.
Friedensreich Hundertwasser był barwną postacią architektury i malarstwa. Budowla w Magdeburgu jest manifestem jego poglądów na budownictwo. Parter to plątanina korytarzy i podwórek ze sklepami i knajpkami wewnątrz. Cytadelę wieńczy wieża, której każde z okien ma inne wymiary. Na masywie budynku rośnie trawa i drzewa i teoretycznie można się tą trasą wdrapać na szczyt cytadeli. Niestety, pozbawiony poczucia wolności obecny administrator budynku nie pozwala skorzystać z dachołączki. Zamiłowanie architekta do fal i kostki brukowej znacząco utrudnia też przeprawę przez budynek osobom z niepełnosprawnością ruchową. Po okrążeniu budynku, opuściliśmy Magdeburg.