28/08/2026
Pochwała milczenia – refleksje na skraju kłótni partnerskiej
Po pierwsze więc milczenie. Milczenie ujawnione. Milczenie w kontakcie, czyli nie takie, co to żartobliwie bywa określane jako milczenie „znaczące”. Milczeć — żeby słuchać i usłyszeć. Po drugie czucie. Czucie siebie i tego, co do mnie dociera, kiedy milczę i patrzę na ciebie. Oddanie życia zmysłom, ciału, wspomnieniom.
Pracując z parami w gabinecie, zachęcam partnerów, żeby przez chwilę usiedli naprzeciwko siebie i na siebie popatrzyli, w tzw. bezzałożeniowy sposób. Kto to jest naprzeciwko mnie? Co pojawia się teraz, kiedy siedzimy i patrzymy na siebie? Co odczuwam względem siebie w tej sytuacji, co widzę w nim/w niej? Moment kontaktu granicznego, zwykle wprowadza coś w rodzaju większego bezpieczeństwa i przestrzeni w relacji. Czuję się jako terapeutka zaproszona do tego, żeby taką przestrzeń współtworzyć i ją wspierać. Zakładam, że gdyby partnerzy mogli sobie pozwolić na wzięcie oddechu w swojej relacji, nie potrzebowaliby mnie, jako osoby trzeciej. Z drugiej strony mam poczucie, że intensywność i wieloaspektowość uczuć/doznań/ myśli i doświadczeń w parze, jest nie do uniesienia przez dwójkę osób i naturalne jest, sięgniecie po takie tymczasowe „trzymanie” i wsparcie.
Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że bywa też taki rodzaj milczenia, który jest agresywny w przesłaniu, ma na celu ukaranie partnera nieobecnością emocjonalną i wycofaniem. Pokazanie mu, że w tej oto chwili, to, co się między nami dzieje, nic dla mnie nie znaczy. Nie o taką zmianę chodzi. Raczej zwracam uwagę na fakt, że przymus przegadywania wszystkiego może ludzi od siebie oddalać i zapętlać w nieskończoności słów.
Tutaj cały tekst: ttps://annabal.pl/pochwala-milczenia-refleksje-na-skraju-klotni-partnerskiej/
fotografia: Aisha Zeijpveld