19/09/2026
🕊️ Rytuał pożegnania starej wersji mnie
Towarzyszę Wam w Waszych powrotach do siebie — do pełni, do własnej prawdy, do swojego rdzenia. 🤍
Ale prawda jest taka, że ja również jestem w drodze.
Ja również ciągle powracam do siebie.
Ciągle się uczę.Ciągle odkrywam kolejne warstwy siebie.I właśnie teraz jestem w bardzo ważnym procesie — pożegnania starej wersji siebie.
Tej, którą poznałam.Tej, którą pokochałam.
Tej, z którą przeżyłam tak wiele.
Tej, która przez lata była moim światem.
I wiecie co?
Myślałam, że będzie łatwiej.
Bo przecież wiem, czym jest transformacja.
Wiem, czym jest odpuszczanie.
Wiem, jak towarzyszyć innym, kiedy rozpada się to, co znane, a rodzi się coś nowego.
Ale kiedy sama stajesz na granicy pomiędzy „kim byłam” a „kim się staję”, wszystko nabiera zupełnie innego wymiaru.
Bo bardzo trudno pożegnać kobietę, którą się było.
Nawet jeśli wiesz, że już nią nie jesteś.
Nawet jeśli czujesz całym sercem, że pewne schematy, przekonania, relacje, przywiązania i sposoby życia już Ci nie służą.
Jest w tym ból. Jest tęsknota. Jest niepewność.
Jest pustka pomiędzy starym a nowym.
Ale właśnie dlatego wiem, że muszę przejść tę drogę.
Bo gdybym sama przez nią nie przeszła, nie mogłabym naprawdę zrozumieć Waszych powrotów do siebie.
Najpierw więc przecieram szlaki.
Idę tam, gdzie jeszcze nie znam drogi.
Dotykam tego, co trudne.
Pozwalam sobie czuć.
Żegnam.
Puszczam.
Uczę się ufać.🪽🪶
A później mogę jeszcze pełniej towarzyszyć Wam w Waszych własnych ceremoniach odnajdywania siebie.
Bo to nie jest prosta droga.
To nie jest zawsze piękna, lekka i pełna światła transformacja.
Czasem jest w trudzie.
Czasem jest we łzach.
Czasem boli tak bardzo, że chciałoby się wrócić do tego, co znane.
Aż przychodzi moment akceptacji.
Moment, w którym przestajesz walczyć.
I pojawia się cisza. Spokój.Zrozumienie, że naprawdę nie ma już czego się trzymać.Że to, co było, spełniło swoją rolę. I wtedy zaczyna przychodzić nowe.
Nieznane.
Delikatne.
Prawdziwe.
Przychodzi świeży powiew. 🌬️
Więcej świadomości.
Więcej zaufania.
Głębsze połączenie ze sobą.
Połączenie z duszą.
I te małe, niezwykłe „prezenty”, których wcześniej nie potrafiłam nawet dostrzec.
Dlatego zrobiłam rytuał pożegnania.Pożegnania starej mnie.Pożegnania tego, co było.
Tego, co już zakończyło swój czas.
I jednocześnie — otwieram drzwi na nowe. 🤍
Domykam ostatni, ważny proces tego roku.
Z wdzięcznością patrzę na drogę, którą przeszłam.
Nie odcinam się od tej kobiety, którą byłam.
Nie wypieram jej. Nie żegnam jej z żalem.
Dziękuję jej.🫶🙏🫶
Bo to właśnie ona doprowadziła mnie tutaj.
A teraz pozwalam jej odejść, żeby mogła narodzić się kolejna wersja mnie.
Jeszcze nie wiem dokładnie, kim ona będzie.
I chyba właśnie w tym jest największe piękno.
Nie muszę już wiedzieć.
Ufam.
Ufam drodze.
Ufam sobie.
Ufam temu, co przychodzi.
I czuję, że świeży powiew już jest.🌬
Więc domykam.
Puszczam.
Otwieram serce.
I…
na pięknym, białym rumaku podążamy dalej. 🐎🤍✨
Do nowego życia.
Do nowej przestrzeni.
Do jeszcze głębszego spotkania ze sobą.
Bo może właśnie na tym polega powrót do siebie…
Nie na tym, żeby stać się kimś nowym.
Tylko na tym, żeby oddać wszystko, czym już nie jesteśmy, i wreszcie pozwolić sobie być tym, kim naprawdę jesteśmy. 🕊️
Pięknego weekendu Wam życzę 🫶
I do zobaczenia w gabinecie od poniedziałku 😊
Wasza Antake -Aurelia w nowej wersji siebie 💃