Ciastoterapia

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Ciastoterapia (www.ciastoterapia.pl)

Program Fundacji Food and Mind, której misją są szerokie działania edukacyjne i społeczne promujące kluczową rolę diety oraz stymulacji wielozmysłowej na zdrowie fizyczne i psychiczne dzieci oraz dorosłych – ich rozwój i edukację.

🧡 W Ciastoterapii uczymy przez doświadczenie. Teraz chcemy zrobić kolejny krok - pokazać dzieciom, że świadomy wybór to ...
21/09/2026

🧡 W Ciastoterapii uczymy przez doświadczenie. Teraz chcemy zrobić kolejny krok - pokazać dzieciom, że świadomy wybór to także umiejętność zauważenia, kiedy reklama próbuje zdecydować za nas. Cieszymy się, że edukatorzy Ciastoterapii będą częścią tego projektu !!! 🤩🤩🤩

👀 Dziecko widzi reklamę. My widzimy reklamę. Ale czy dziecko wie, że właśnie ktoś próbuje wpłynąć na jego wybór?

Właśnie dlatego rozpoczynamy ogólnopolski projekt „Zdrowe wybory żywieniowe – nie daj się reklamie”, na który Fundacja Food & Mind otrzymała dofinansowanie Ministra Edukacji w ramach programu „Kompas Młodego Obywatela”.

To dla nas ważny projekt, bo dotyka problemu, który coraz mocniej wpływa na codzienne wybory dzieci.

📱 Reklama żywności jest dziś częścią ich codziennego świata - pojawia się w mediach społecznościowych, filmach, grach, aplikacjach czy na opakowaniach.

🥕 Uczymy dzieci, co jest zdrowe. Ale równie ważne jest to, żeby potrafiły rozpoznać, kiedy ktoś próbuje wpłynąć na ich wybór.
I właśnie tę lukę chcemy wypełnić.

Łączymy nasze doświadczenie w Ciastoterapii z edukacją medialną i rozwijaniem krytycznego myślenia.

To połączenie nie jest przypadkowe. Badania wskazują, że edukacja żywieniowa dzieci rzadko obejmuje kompetencje potrzebne do rozpoznawania i analizowania perswazyjnego działania marketingu żywności.

Dlatego w naszym projekcie dzieci nie będą tylko słuchać o zdrowym odżywianiu.

🔎 Będą analizować reklamy.
🧠 Będą rozpoznawać techniki perswazji.
🎨 Będą tworzyć własne przekazy.
🎥 Starsi uczniowie przygotują własne filmy promujące zdrową żywność …

A my zadbamy o to, żeby osoby pracujące z dziećmi miały do tego odpowiednie przygotowanie i narzędzia - także dzięki współpracy z międzynarodowym ekspertem zajmującym się wpływem marketingu żywności na dzieci.

Cieszymy się, że właśnie Fundacja Food & Mind może ten projekt realizować. Bo wierzymy, że zdrowy wybór to nie tylko wiedza o tym, co warto jeść. To także umiejętność świadomego podejmowania decyzji w świecie, który każdego dnia próbuje na nas wpływać.

🧡 A Wy? Zauważacie, że reklama wpływa na to, co wybierają dzieci - w domu, w sklepie czy w internecie? Podzielcie się z nami swoimi obserwacjami w komentarzach.

Napiszcie: jaka reklama żywności najbardziej zapada Wam lub waszym pociechom w pamięć i dlaczego? Jesteśmy bardzo ciekawi Waszych odpowiedzi. 🧡

Skąd ta cisza znowu ... i uwaga… mam zaproszenie! 🛎️Pamiętacie mój nieśmiały post z Sylwestra, gdzie dość krótko i bez w...
02/09/2026

Skąd ta cisza znowu ... i uwaga… mam zaproszenie! 🛎️

Pamiętacie mój nieśmiały post z Sylwestra, gdzie dość krótko i bez wielkiej pompy pochwaliłam się, że powstała fundacja - Fundacja Food & Mind, w której przekładamy to, co wiemy o wpływie jedzenia na emocje i mózg, na konkretne programy dla dzieci, szkół i rodzin?

⏰ Cofnijmy się jeszcze dalej – pamiętam, jak zaczynałam z Ciastoterapią. Strach, czy ten pomysł w ogóle wypali. Czy ktoś mi zaufa. Obawa, że cały ten marketing online jest nie do ogarnięcia. Kto zna kulisy online, ten wie, jaka to niekończąca się nauka i proces.

Ale robiłam swoje po cichu i dzieliłam się efektami z Wami. Świętowałam pierwszy rok projektu, udane kursy i kolejne kampanie promocyjne... A potem, jak zaczęło się dużo dziać, zapomniałam uczcić kolejny rok. I kolejny. Bo tak to chyba jest – na początku świętuje się każdy mały sukces, a potem przestaje się zauważać te większe.

⁉️ Czasem łapię się na myśli, że wydaje mi się, że jestem za mało ambitna albo za mało pracowita. Bo pomysłów mam zdecydowanie więcej, niż pozwala na to doba. Chociaż – gdy się zatrzymam i policzę – wiem, że to nieprawda. Oprócz rozwoju programu Ciastoterapii i fundacji, gdzie pracuję więcej niż na pełen etat, jestem też zaangażowaną mamą na cały etat, która muzycznie wspiera dzieci (muzykujemy Suzukowo, gdzie rola rodzica jest kluczowa), wychowuje je dwujęzycznie (czyli w głowie ciągłe przełączanie się między językami, ale ostatnio musiałam z tego trochę odpuścić), a do tego staramy się jako rodzina spędzać razem prawie każdy weekend – sporo jeździmy na rowerach (to moja najlepsza terapia i lekarstwo!).

💛 I tak, jestem z tego dumna, że weekend to czas dla rodziny, który udaje mi się mimo wyzwań pielęgnować – ale właśnie kosztem np. ciszy tutaj. Wierzę, że mi wybaczycie i będzie odzew, żeby odbudować algorytm, bo on niestety ciszy nie lubi.

A do tego wszystkiego obudziła się we mnie też pasja do pokonywania dłuższych dystansów rowerem – to mój trening i wyzwanie w jednym – która na razie żyje głównie w sferze marzeń, ale... dwa razy w te wakacje udało mi się zaliczyć samotną setkę. Jedną – we Włoszech, w ostatni dzień wakacji. Wystarczyło wstać o 6:00 i ruszyć w drogę, kiedy reszta rodziny dopiero się pakowała 😄 Bo dla chcącego nic trudnego – warto doceniać te małe kroki, prawda? Załączona fotka to wspomneinie z tamtego rowerowego dnia :)))

👉 Ale wracając do sedna – moja cisza w mediach społecznościowych bierze się też stąd, że mimo próbowania łapania balansu życiowego, fundacja pięknie się rozwija. Od samego początku działamy z programami i w tym roku udało nam się pozyskać kilka grantów, w tym jeden ogólnopolski. 🥳🥳

Przede mną mnóstwo nauki, bo fundacja to ogrom papierologii i odpowiedzialności, która naprawdę mnie przeraża – prowadzenie firmy to przy prowadzeniu fundacji pikuś. Może kiedyś Wam o tym opowiem więcej, jeśli chcecie?

⏰ W każdym razie doba zdecydowanie za krótka, a energii – szczerze mówiąc – po 40-tce mimo sportu jakby trochę mniej. Nie wiem, czy to może już premenopauza mnie dopada :), czy po prostu życie, hehe, ale czasem tęsknię za tą werwą sprzed lat, gdy zbierało się truskawki cały dzień w polu w pełnym słońcu, a potem szło na dyskotekę do 2 nad ranem i bez problemu wstawało o 6, żeby znów iść w pole. Ech, ta energia i na prawdę fajne czasy młodości. I zbiera mi się teraz na wspomnienia, bo im starsza, tym częściej zbiera się człowiekowi na nostalgiczne wspominki, prawda? ")

Ale wracając do meritum.

😊😊😊 Zapraszam Cię dziś do polubienia strony facebookowej Fundacji Food & Mind – będzie się tam sporo działo. Jeden z projektów, który już ruszył, szczególnie zainteresuje rodziców i edukatorów – i czas się nim w końcu pochwalić. Wyczekujcie kolejnego posta i newslettera 💛

Dziewczyny z fundacji obiecały mnie tu wspierać, więc koniec ciszy, a ja od siebie samej muszę więcej delegować. Przyznam, że tutaj sporo nauki przede mną i naszym zespołem … ale człowiek całe życie się uczy, rozwija i to tak naprawdę pcha nas do przodu – i mimo że wolimy wygodę, to te niewygodne sprawy nam służą… (tak się pocieszam czasami :)

Widzicie, jak już piszę, to się rozgaduję 😅

Na zakończenie jeszcze raz zapraszam do polubienia strony facebookowej fundacji. Do komentowania. A żeby algorytm nie pokonał tego posta – napisz w komentarzu „foodandmind", a wyślę Ci link do polubienia!

🐦 Ptasie mleczko w fit odsłonie — z papierówek! 🍎Po nim odlecisz jeszcze wyżej… bo jest lekkie jak ptasie piórko! Uwielb...
20/08/2026

🐦 Ptasie mleczko w fit odsłonie — z papierówek! 🍎

Po nim odlecisz jeszcze wyżej… bo jest lekkie jak ptasie piórko!

Uwielbiam proste i szybkie przepisy. Takie, które mają kilka składników, wykorzystują to, co akurat daje nam sezon, i nie wymagają spędzenia pół dnia w kuchni.

A teraz mamy przecież sezon na jabłka! 🍎
I na moje ukochane papierówki. Uwielbiam !!!

Połowę życia mieszkałam w UK i tam papierówki nie były czymś, co można było po prostu zerwać z drzewa czy kupić na każdym straganie. Dlatego po emigracji jeszcze bardziej zaczęłam doceniać nasze polskie dary natury.

Bo czasem naprawdę mamy pod ręką małe skarby. ❤️

Kiedyś bardzo lubiłam ptasie mleczko. Dziś jednak dla moich i dzieci kubków smakowych jest zdecydowanie za słodkie - nawet to w wersji z ciemną czekoladą.

I jeszcze jedno: skład wielu gotowych słodkości z biegiem lat się zmienia, niestety na gorsze. W sklepowym Ptasim Mleczku znajdziemy m.in. cukier, syrop glukozowy, masło, mleko zagęszczone słodzone, "cukier inwertowany", a także aromaty i substancję konserwującą.

A domowe?
Może być naprawdę proste. ❤️

Otóż w domowej wersji bazą są zaledwie jabłka i żelatyna.

Jeśli macie ochotę, możecie dodać kilka malin lub innych owoców, odrobinę kakao czy polać gotowe kawałki czekoladą i już mamy deser, który wygląda jak mała, słodka chmurka. ☁️

Ale sekret tkwi nie tylko w składnikach.

Najważniejsze jest przygotowanie tej magicznej, lekkiej jak piórko masy. To właśnie ona sprawia, że zwykłe jabłko zamienia się w delikatny, puszysty deser.

I wiecie, co jeszcze uwielbiam w takich przepisach?

Że są świetnym pretekstem, żeby zaprosić dziecko do kuchni.

Możemy razem umyć i pokroić jabłka, powąchać je, spróbować, porozmawiać o tym, skąd pochodzą, obserwować, jak zmieniają się podczas przygotowania, a na końcu stworzyć z nich coś zupełnie nowego.

I właśnie tutaj zaczyna się magia Ciastoterapii. ✨

Bo czas w kuchni to nie tylko sensoryka i rozwijanie motoryki małej. To także oswajanie nowych produktów i smaków, budowanie ciekawości jedzenia i kształtowanie zdrowych nawyków.

To moment, w którym dzieci mogą stać się małymi smakoszami - otwartymi na różnorodność, nowe smaki i nowe doświadczenia. ❤️

A im więcej dobrych doświadczeń z jedzeniem, tym większa szansa, że zdrowe wybory staną się czymś naturalnym.

Bo Ciastoterapia to nie tylko zabawa w kuchni. To inwestycja w zdrowie, samodzielność i dobrą relację dzieci z jedzeniem. 🍎❤️

A skoro już jesteśmy przy „ptasim mleczku”…

Wiecie, skąd właściwie wzięła się ta nazwa? 🐦

„Ptasie mleko” od dawna było określeniem czegoś niezwykle rzadkiego, wręcz nieosiągalnego - czegoś, co można mieć tylko w marzeniach.

Stąd powiedzenie, że komuś „brakuje tylko ptasiego mleka” — czyli ma już właściwie wszystko, czego można zapragnąć.

I właśnie od tego wyjątkowego określenia powstała nazwa słodkiej, delikatnej pianki.

Co ciekawe, okazuje się, że w świecie przyrody istnieje coś, co możemy nazwać „ptasim mlekiem” - niektóre ptaki wytwarzają specjalną wydzielinę, którą karmią swoje młode. 🐦

Czyli nazwa wcale nie jest aż tak… oderwana od rzeczywistości. 😉

A teraz najważniejsze:

Kto chce przepis na moje domowe, lekkie jak ptasie piórko ptasie mleczko z jabłek? 🍎🐦

Napiszcie „PTASIE” w komentarzu, a podzielę się przepisem. ❤️

😮 Nigdy nie przypuszczałam, że jeden zapis dotyczący szkolnych obiadów wywoła aż tyle emocji.Przeczytałam kilkaset komen...
04/08/2026

😮 Nigdy nie przypuszczałam, że jeden zapis dotyczący szkolnych obiadów wywoła aż tyle emocji.

Przeczytałam kilkaset komentarzy pod informacją o nowych zasadach żywienia w szkołach.

I wiecie, co poruszyło mnie najbardziej?

Nie krytyka reformy.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak wielu dorosłych nie wierzy, że dzieci mogą nauczyć się jeść zdrowiej.

Bo jedno zdanie wracało niemal pod każdym postem.

„Dzieci i tak tego nie zjedzą.”

📙 O jakiej zmianie w ogóle mówimy?

Od 1 września 2026 roku zaczną obowiązywać nowe zasady żywienia w szkołach i przedszkolach.
Najwięcej emocji wzbudził jeden zapis – raz w tygodniu w szkolnym jadłospisie ma pojawić się pełnowartościowy obiad roślinny oparty na roślinach strączkowych.
Nie oznacza to zakazu mięsa ani rewolucji w szkolnych stołówkach. To jeden z elementów szerszych zmian, których celem jest poprawa jakości żywienia dzieci, zwiększenie udziału warzyw i roślin strączkowych oraz ograniczenie wysoko przetworzonej żywności.

I właśnie ten zapis wywołał lawinę komentarzy.

Najczęściej powtarzał się jeden argument:
„Dzieci i tak tego nie zjedzą.”

A skoro nie zjedzą – jak ironicznie napisała jedna z komentujących – „to karmmy je tylko parówkami, bo je lubią”.
I właśnie z tego wyłania się bardzo smutny obraz.

Jakby łatwiej było zrezygnować z prób zmiany niż zastanowić się, co zrobić, żeby dzieci jednak chciały spróbować czegoś nowego.
Bo tak naprawdę ta dyskusja nie jest o jednym roślinnym obiedzie w tygodniu.

To dyskusja o tym:

👉 czy wierzymy, że dzieci mogą uczyć się nowych smaków,
👉 czy uważamy, że szkoła ma wpływ na zdrowie dzieci,
👉 czy wolimy zostawić wszystko po staremu, bo „tak będzie łatwiej”, czy próbować stopniowo zmieniać środowisko żywieniowe najmłodszych.

Bo to właśnie środowisko – dom, szkoła, rówieśnicy i dostępne jedzenie – w ogromnym stopniu kształtuje nawyki żywieniowe.

👩‍🍳 To, co widzę w pracy z dziećmi, mówi coś zupełnie innego.
Pracuję z dziećmi od wielu lat.

Podczas warsztatów Ciastoterapii widziałam dziesiątki sytuacji, kiedy dziecko, które na początku mówiło:
„Tego nie zjem.”

Po godzinie samo sięgało po ciecierzycę, hummus, warzywa czy inne produkty, których wcześniej nawet nie chciało spróbować.
Nie dlatego, że ktoś je zmuszał.
Nie dlatego, że nagle zmienił się jego gust.
Po prostu dostało bezpieczną przestrzeń, żeby poznać nowy smak.

To doświadczenie nauczyło mnie jednego.

Dzieci dużo częściej są gotowe na zmianę, niż dorośli są gotowi w to uwierzyć.

Dlatego nie zgadzam się ze stwierdzeniem:
„Dzieci i tak tego nie zjedzą.”

Bo ono bardzo często staje się samospełniającą się przepowiednią. Jeżeli od początku zakładamy, że dziecko czegoś nie zje, to... przestajemy to podawać.

I wtedy rzeczywiście nigdy się tego nie nauczy.

🌱 Czy sama reforma wystarczy?

Oczywiście, że nie.
I sama mam wiele obaw.
Sam przedmiot edukacji zdrowotnej również nie wystarczy.
Edukacja żywieniowa jest znacznie bardziej złożona.

Potrzebujemy przede wszystkim:

✅ edukacji rodziców,
✅ wsparcia nauczycieli i dyrekcji,
✅ dietetyków współpracujących ze stołówkami,
✅ czasu na oswajanie dzieci z nowymi smakami,
✅ konsekwentnej polityki żywieniowej, a nie pojedynczych zmian.

I marzy mi się, aby w każdej szkole i przedszkolu dzieci miały dostęp do regularnych warsztatów kulinarnych, takich jak Ciastoterapia. Bo zdrowe nawyki rodzą się nie wtedy, gdy o nich słuchamy, ale wtedy, gdy możemy ich doświadczyć.

Tymczasem dietetycy współpracujący ze stołówkami bardzo często słyszą:

❌ „Ale dzieci tego nie zjedzą.”
❌ „Co to w ogóle jest?”
❌ „To za drogie.”

A jednak są szkoły i przedszkola, które pokazują, że można inaczej.
Tam, gdzie dyrekcja rozumie znaczenie żywienia.
Tam, gdzie rodzice wspierają zmiany zamiast się ich bać.
Tam, gdzie daje się dzieciom czas.
I tam naprawdę widać efekty.

🌍 Dlaczego ta dyskusja jest ważniejsza, niż się wydaje?

Najbardziej brakuje mi w niej szerszej perspektywy.
Bo żywienie dzieci nie jest wyłącznie prywatną sprawą rodziców.
Dzieci spędzają w placówkach dużą część dnia.
Jedzą tam codziennie.

A skoro wiemy, że już co trzecie dziecko w wieku 6–9 lat ma nadwagę lub otyłość, a większość dzieci je zdecydowanie za mało warzyw, to państwo ma nie tylko prawo, ale również obowiązek tworzyć rozwiązania wspierające zdrowie najmłodszych.

Czy nowe przepisy są idealne?
Nie.

Czy będą wymagały poprawek?
Prawdopodobnie tak.

Czy sam jeden roślinny obiad w tygodniu zmieni wszystko?
Oczywiście, że nie.

Ale brak działania nie jest lepszym rozwiązaniem.

💭 Kiedyś sama patrzyłam na wiele tematów znacznie węziej.
Dopiero współpraca z ekspertami z różnych krajów pokazała mi, jak bardzo można zmienić własną perspektywę.
Dziś bardzo ostrożnie używam słów „na pewno”. Bo wiem, że wiedza się rozwija. My się rozwijamy. I nasze poglądy również mogą się zmieniać.

Dlatego zanim ocenię jakiś pomysł, staram się najpierw zrozumieć, dlaczego w ogóle się pojawił i jaki problem ma rozwiązać.

Może właśnie tego najbardziej brakuje dziś w debacie o zdrowiu dzieci.

Nie zgody.

Ale ciekawości.

I gotowości do spojrzenia szerzej niż tylko przez pryzmat własnych doświadczeń.

Bo jeśli naprawdę uwierzymy, że dzieci nie są w stanie zmienić swoich nawyków żywieniowych, przestaniemy próbować. A wtedy przegramy tę walkę jeszcze zanim podamy pierwszy posiłek.

💬 A Ty?

Wierzysz, że dzieci mogą nauczyć się jeść zdrowiej, jeśli damy im czas, dobry przykład i odpowiednie warunki?

Takich śmiałków nic nie zatrzyma 🤩💪😀
03/07/2026

Takich śmiałków nic nie zatrzyma 🤩💪😀

Dziś ostatni dzwonek. Jutro wakacje. I fala upałów, która już nadeszła. ☀️☀️☀️I wiem, że pierwsze co przyjdzie do głowy ...
26/06/2026

Dziś ostatni dzwonek. Jutro wakacje. I fala upałów, która już nadeszła. ☀️☀️☀️
I wiem, że pierwsze co przyjdzie do głowy — to lody. Nam, dzieciom, wszystkim. 🍦🍦🍦

Pytanie tylko — jakie...

My jemy te domowe lub gałkowe, szukając naturalnych, rzemieślniczych gdy mamy taką możliwość. A że sporo 'rowerujemy' to wtedy dobra kawa i lody są na pierwszym miejscu :))) więc lody kochamy tak samo jak wszyscy.

Ostatnio chciałam kupić nam lody na patyku i wiecie czym byłam zaskoczona? Nie ilością cukru ale tym, że w każdych był syrop glukozowo-fruktozowy.

Nie w tych tanich. W każdych jakie były dostępne w niemałej lodówce w sklepie.

🚫 Syrop glukozowo-fruktozowy to nie jest "trochę słodszy cukier". To substancja, którą wątroba przetwarza tak samo jak alkohol — odkłada jako tłuszcz, nie daje sygnału sytości, nie wywołuje odpowiedzi insulinowej. Badania łączą jego regularne spożycie ze stłuszczeniem wątroby, otyłością brzuszną i — uwaga — cukrzycą typu 2 diagnozowaną u coraz młodszych dzieci.

Nie u nastolatków. U dzieci.

A my mówimy "raz na jakiś czas nic się nie stanie".
... Problem w tym, że to nie jest raz na jakiś czas. Ten syrop jest w jogurtach, w sokach, w ketchupie, w płatkach "z owocami", w batonach które wyglądają zdrowo. Dziecko może zjeść go cztery razy dziennie nie wiedząc o tym. My też często nie wiemy — bo nie czytamy etykiet przy lodach. Bo po co, to przecież lody.👩‍🍳
A potem się dziwimy. Że otyłość u dzieci. Że cukrzyca typu 2 — już nie u nastolatków, u dzieci. Że "ale przecież on je normalnie"

🍦🍦🍦 Na warsztatach Ciastoterapii też robimy lody z dziećmi. Z bananów, z daktyli, z mleka kokosowego — i za każdym razem ta sama reakcja: najpierw nieufność, potem zaskoczenie, potem "czy mogę jeszcze?"

Żadnych barwników. Żadnych stabilizatorów. Tylko składniki, które dziecko może zobaczyć, dotknąć i nazwać.

👉I tu zaczyna się ciekawa historia.

Bo okazuje się, że daktyl - jeden z głównych składników warsztatów Ciastoterapii - to dla większości dzieci zupełna zagadka.

Na początku czerwca poprowadziłam warsztaty dla 140 dzieci. Zaledwie kilka z nich jadło kiedyś daktyla i wiedziało co to jest. Mniej niż połowa rozpoznała wiórki kokosowe.

🥥 Tak, wiórki kokosowe też były zagadką.

Te same, które są w Rafaello. W każdym batoniku, w każdym sklepie spożywczym w Polsce. Kokos dzieci znają — ale tylko w wersji, którą ktoś już za nich przetworzył, zapakował i podał.

Ciecierzyca, awokado — to rozumiem, że może jeszcze zaskakiwać. Dania polskiej kuchni nie są w nie bogate, sama kiedyś nie znałam tych składników. Ale wiórki kokosowe mnie zaskoczyły.

I to nie koniec.

✅Zajęcia zaczynamy zawsze od blendowania daktyli. Włączamy blender, słychać ten charakterystyczny dźwięk, dzieci patrzą jak suchy owoc zamienia się w gładką pastę — i na twarzach pojawia się coś między zdumieniem a zachwytem.

Prosta czynność.

Ale gdy pytam kto kiedykolwiek sam używał blendera — ręce prawie nie idą w górę.

Blender. Nie sokowirówka przemysłowa. Zwykły blender stojący w większości polskich kuchni.

I wtedy wracam myślami do swojego dzieciństwa. Do tego, jak z dziadkiem wylizywaliśmy miski po robionym cieście. Jak samo mieszanie, ugniatanie, czekanie aż wyrośnie — było przygodą. Nikt nie musiał nas do tego przekonywać. Nikt nie musiał tłumaczyć, że to "wartościowe".

To po prostu było.

👉👉👉 Dzisiaj dzieci włączają odtwarzacze, biegają w wyścigach po Wojanka i żyją w świecie, który dostarcza im gotowe wszystko — smaki, wrażenia, nagrody — zanim zdążą poczuć, że same mogły coś zrobić.

Nawyki żywieniowe nie powstają z ulotek i piramid żywienia. Samodzielność nie buduje się w szkole od tablicy.

Buduje się przy zlewie, przy desce do krojenia, przy misce z mąką. W momencie, gdy dziecko samo coś ugniata, wlewa, miesza — i widzi, że to działa. Że stworzyło coś z niczego.

To jest ich własna siła. I ona nie potrzebuje aplikacji ani algorytmu.

🤭🤭🤭 Gonimy za zachodem tak bardzo, że zapominamy o tym, co naprawdę ważne. O podstawowych umiejętnościach, które kształtują nawyki żywieniowe dzieci, ich sprawczość i samodzielność. I radość z prostych rzeczy.

⁉️ Dużo się mówi o tym, jak technologia wpływa na zachowanie dzieci, rosnącą depresję, problemy z koncentracją. Ale to nie wszystko. Technologia to też reklamy. I ich ogromny wpływ na to, co dzieci jedzą, czego pragną, co uważają za normalne.

Mamy dzieci, które znają każdy komercyjny produkt z reklamy. Ale nie znają zwykłych wiórek kokosowych.

Wojanek nie wziął się znikąd.

W fundacji poruszymy niebawem ten temat — i mamy wkrótce coś ważnego do ogłoszenia. Będą bardzo dobre nowiny na dniach hurraaa 😃😃😃😃😃😃

A Ty — jakie masz obserwacje ❓
A może chcesz prosty i szybki przepis na domowe lody ❓

Fundacja Food and Mind już działa — a ja ubolewam, że pokazuję Wam tylko ułamek tego, co dzieje się za kulisami. Bo doba...
24/04/2026

Fundacja Food and Mind już działa — a ja ubolewam, że pokazuję Wam tylko ułamek tego, co dzieje się za kulisami. Bo doba najzwyczajniej jest za krótka a działań jest sporo!✨

Jednym z naszych najnowszych projektów jest lokalny program dla mieszkańców mojego pięknego Małkowa. „Przepis na pamięć i sprawczość w każdym wieku.”

Wystartowaliśmy w lutym i od razu otrzymaliśmy ogromne zainteresowanie — zarówno ze strony rodzin, jak i niesamowicie energetycznej grupy seniorów.

Na zajęciach naprawdę dużo się dzieje: łączymy Ciastoterapię z ruchem, uczymy mieszkańców czytać etykiety spożywcze, odkrywać nowe smaki i budować samodzielność u dzieci. Zaczęcamy do wspólnej aktywności ruchowej rodziców z dziećmi i seniorów. I powiem szczerze — uwielbiam tę różnorodność i interakcję z uczestnikami.

Jak zwykle, ten projekt pochłania dwa razy więcej czasu, niż planowałam… ale coś w pracy na żywo z ludźmi sprawia, że to wszystko ma jeszcze większy sens. Zaangażowanie dzieci, rodziców i seniorów daje ogromną satysfakcję — zwłaszcza gdy pojawiają się takie momenty, jak wiadomość od jednej z mam. Napisała, że jej syn — ten sam, który na zajęciach kręcił nosem na awokado — w domu spróbował go sam, z własnej inicjatywy. W takich chwilach zawsze dostaję kopniaka do dalszych działań.

Dużym i przemiłym zaskoczeniem są dla mnie seniorzy — ich ciekawość i wiedza podczas spotkań naprawdę robią wrażenie. A pozytywna energia udziela się także mi i to mimo zmęczenia po intensywnych warsztatach dla dwóch licznych grup jakie prowadzimy, jedne po drugich danego dnia.

Powoli rośnie też zespół wolontariuszy i ekspertów fundacji. Rozpoczęliśmy też pracę nad badaniem pilotażowym i raportami.
Przed wakacjami ruszy strona, na której będziemy publikować nasze działania, cele i misję. Będę zdradzać kulisy i przedstawiać nasz zespół, z którego jestem dumna bardzo. Bo to ludzie z prawdziwą pasją i sercem.

Jeśli nadal tu jesteś — dziękuję 🧡

✅ Napisz coś w komentarzu.

To zawsze daje mi dodatkowy impuls, żeby częściej się odzywać i motywować Was do małych, codziennych zmian. Dzielić się z wami zdrowymi i prostymi przepisami, których nieustannie przybywa. Sama bywam zaskoczona, (dodam nieskromnie) że kreatywność tutaj mnie nie opuszcza:)
Brakuje jednak czasu na publikacje i dzielenie się, ale kopniaki tutaj mile widziane od was.

Ps. Rower to moje ulubione i niezawodne remedium po intensywnym tygodniu pracy i zarwanych nockach na pisaniu grantów :) dlatego pozdrawiam w kasku rowerowym na łonie natury, która tak kocham i chcę zarażać innych.

Więc i wycieczki rowerowe wplotłam w nasz lokalny projekt, bo jakby mogło być inaczej :) Pierwsza wyprawa rodzinek i seniorów już w maju i cieszę się na nią ogromnie. Planuje upichcić zdrowe smakołyki dla uczestników tak jak roļię to na co dzień z moimi własnymi dziećmi. 🚲🚲🚲

I powiedzcie… może czas w końcu przełamać się i zacząć więcej nagrywać spontanicznie, skoro z pisaniem bywa u mnie różnie? 🙂 byłoby dla mnie to mocne wyjście ze strefy komfortu, ale w wyzwaniach siła ;)
✅ tylko muszę wiedzieć, że jeszcze jesteście po tej drugiej stronie :)

31/03/2026

Wielkanoc to jedna z tych tradycji, przy których warto się zatrzymać. 🐣
Nie dlatego, że "tak wypada". Ale dlatego, że w czasach, gdy palce dzieci coraz sprawniej przesuwają ekrany, a coraz rzadziej lepią, sklejają i tworzą własnymi rękami – takie momenty mają realną wartość rozwojową.

🥚🥚🥚 Umiejętności manualne to fundament. Bez nich trudniej pisać, trudniej się skupić, trudniej działać samodzielnie. I właśnie dlatego warto wracać do prostych, tradycyjnych zabaw i nadawać im nowy sens.
Moje dzieci zrobiły to same. Od początku do końca i miały przv tym sporo radości.

🥚 Wystarczą jajka, ręcznik papierowy, pisaki i ocet – czyli coś co masz już w domu i pełna skupienia mina 5-latka i 8-latki która odkrywa, że to, co narysowali, przeniosło się na skorupkę jajka.

🥚 To jest właśnie ten moment, w którym dziecko czuje: zrobiłem/am to sam/a. Moje działanie ma sens. Potrafię.

🥚🥚🥚 A przy okazji ćwiczy precyzję dłoni, planuje kolejne kroki, eksperymentuje z kolorem i fakturą. I przy okazji dowiaduje się, że ocet to nie tylko "coś kwaśnego w kuchni" 😄

Można zrobić to w domu w sobotnie przedpołudnie. Można zrobić to w klasie czy świetlicy – zamiast kolejnej wycinanki z szablonu. Dzieci pracują samodzielnie, od pierwszego kroku do ostatniego. Wspieramy ich motorykę, sprawczoścć i wiarę w siebie.

Przygotowałam gotową kartę pracy z instrukcją krok po kroku – żebyś mogła zacząć od razu, bez szukania i kombinowania.

✅Napisz w komentarzu JAJKA 🥚 – wyślę Ci link do karty.

Kiedy dzieci samodzielnie przygotowują czekoladki, w powietrzu unosi się nie tylko zapach kakao. ❤️ Unosi się też radość...
03/03/2026

Kiedy dzieci samodzielnie przygotowują czekoladki, w powietrzu unosi się nie tylko zapach kakao.

❤️ Unosi się też radość z tworzenia, odpowiedzialność i troska o innych – małe gesty, które uczą, że można pomagać i jednocześnie dobrze się bawić.

Decyzja, żeby zamiast masowej, taniej słodkości o wątpliwym składzie wybrać coś przygotowanego z myślą o zdrowiu. Decyzja, by pokazać dzieciom, że troska to także to, co ląduje na talerzu.

❤️ Podczas Słodkiego Czwartku w szkole odbyły się warsztaty w ramach programu Ciastoterapia, w których uczniowie przygotowali ekologiczne czekoladki i naleśniki z bananami. Z okazji Walentynek były one rozdawane bezpłatnie i cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

🍐🍎🍐To wydarzenie miało jednak głębszy sens niż sam deser. Pokazało, że słodkie nie musi oznaczać przeładowane cukrem i ulepszaczami. Że można inaczej – świadomie, jakościowo, z intencją.

Akcja była także nauką dla samych uczestników – dzieci praktycznie doświadczały, jak dbać o siebie, wybierając słodkości, które wspierają zdrowie ciała i mózgu, a jednocześnie mogą łączyć ludzi i służyć dobrym celom. Dochód z kiermaszu zostanie przeznaczony na wsparcie akcji Pola Nadziei 🌼

👏👏👏Ogromne uznanie należy się licencjonowanej edukatorce Ciastoterapii – Oli Nowatorskiej i Michalinie Fudalej. Ich pasja, przygotowanie i zaangażowanie widać w kolorach z relacji. To nie były zwykłe warsztaty – to była lekcja życia, pokazująca, że wspólne działanie uczy odpowiedzialności, empatii i łączy ludzi wokół wartościowych celów.

Wielkie podziękowania również dla klasy 1 aTS oraz rodziców i reszty kadry biorącej udział.

Tak wygląda szkoła z pasją. Tak wygląda miłość wyrażona przez troskę o zdrowie, edukację i wspólne działanie. ❤️ To magia Ciastoterapii i ogromnej pasji jej edukatorów.

🍩 Pączek: postaw na jakość, nie ilość. Na skład, nie wygląd.Ile pączków dziś zjadłaś / zjesz?A może ważniejsze pytanie: ...
12/02/2026

🍩 Pączek: postaw na jakość, nie ilość. Na skład, nie wygląd.

Ile pączków dziś zjadłaś / zjesz?
A może ważniejsze pytanie: jaki to był pączek?

Bo dziś najczęściej słyszymy:
👉 „Ile pączków zjadłaś?”
👉 „Jaki jest Twój ulubiony smak?”

Kiedyś wybór był prosty – 2–3 nadzienia.
Dziś? Setki wariantów: z dziurką i bez, w lukrze każdego koloru, z kremami „o smaku” wszystkiego. Całe tacki tanich, kolorowych pączków kuszą ceną i wyglądem na każdym kroku.

I jasne – dietetycy będą mówić o umiarze, tradycjonaliści o biciu rekordów 😉
Ale dziś ważniejszy od liczby zjedzonych pączków jest wybór tego z lepszym składem.

Mieszkałam długo w UK i w Tłusty Czwartek potrafiłam specjalnie jechać na rowerze do polskiego sklepu po „prawdziwego”, swojskiego pączka.
Tylko że dziś – paradoksalnie – nawet w Polsce coraz częściej pączki mają niewiele wspólnego z tradycją. Kolorowe, tanie, masowe… ale smak i skład często nie idą w parze.

Otóż wiele z tych komercyjnych pączków ma wyjątkowo kiepski skład – mąka rafinowana, utwardzone tłuszcze roślinne (często palma), syropy glukozowo-fruktozowy, aromaty, barwniki, emulgatory i konserwanty. Nadzienia są najczęściej sztuczne lub mają minimalną zawartość owoców. Smak może kusić, ale wartość odżywcza i jakość składników pozostawiają wiele do życzenia.

Dlatego zdecydowanie:
🍩 lepiej zjeść jednego porządnego pączka z dobrej piekarni
niż całą tackę tanich, kolorowych 'ala pączków' z supermarketu.
Szczególnie w naszym kraju gdzie epidemia cukrzycy dotyczy coraz więcej osób, w tym coraz młodszych dzieci.

A jeszcze lepiej – upiec własne pączki. Co wcale nie musi być czasochłonne czy skomplikowane. Wtedy wiesz, co jest w środku: lepsza mąka ( u mnie bio), prawdziwe jajka i nadzienie. Lub wersja wegańska czy bezglutenowa.

Do tego mega bonus: wspólne pieczenie z dziećmi lub z przyjaciółmi – wycisza, buduje relacje, integruje. Nic tak nie wspiera sprawczości jak własnoręcznie zrobiony smakołyk. Jedyny w swoim rodzaju. A smak? Zawsze wygrywa "ten domowy".

Więc moje pytanie do Ciebie nie brzmi: ile pączków dziś zjadłaś?
Tylko: 👉 jaki to był pączek – domowy, z dobrej lokalnej piekarni, czy z tacki tanich, kolorowych z dyskontu? do wtorku mamy tzw. zapusty, wybieraj mądrze.

U nas dziś: pączki twarogowe z pasta daktylową – ekspresowe, zrobione w 5 minut i upieczone podczas kolacji. Zjedzone z dodatkiem domowej konfitury jaką otrzymaliśmy niedawno od przemiłej sąsiadki.

Na blogu znajdziecie też przepis – już nie tak ekspresowy – ale pyszny, na wegańskie pączki lub dyniowo-kokosowe.

Chcesz przepis?
Napisz w komentarzu: „twarogowe” albo „wegańskie” lub "dyniowe" i ciesz się domowym smakiem bez wyrzutów sumienia ;-)

Adres

Ciastoterapia
Zukowo
83-330

Telefon

+48512029139

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Ciastoterapia opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Ciastoterapia:

Skróty

Udostępnij