Elena Naturoterapeuta

Call Directions Contact the business

Elena Naturoterapeuta Jestem dyplomowanym naturopatą. Dążenie do zdrowia-moją pasją.

Układu odpornościowego nie da się oszukać. Wszystkie substancje chemiczne i leki mogą pomóc doraźnie poprzez substytucję...
01/11/2026

Układu odpornościowego nie da się oszukać.

Wszystkie substancje chemiczne i leki mogą pomóc doraźnie poprzez substytucję, ale nie usuwają genetycznych zakażeń. Oszukując układ odpornościowy, doprowadzamy do redukcji pracy narządu, czyli zamiast poprawiać jego funkcję, obniżamy jego wydajność.
Jeśli z jakiegoś powodu, na przykład utajonego genetycznego zakażenia bakteryjnego, obniży się poziom żelaza, to podanie żelaza może zaburzyć proces ujawniania i likwidacji tego zakażenia.
Obniżenie poziomu żelaza miało zapewne głodzić komórki zaprogramowane nowotworowo, te wrażliwe na jego brak. Takie głodzone komórki łatwiej można zabić. Te, którym nie grozi transformacja nowotworowa, przeżyją chwilowy brak żelaza. Usunięcie genetycznego zakażenia naturalnymi metodami wspiera przywracanie zdolności przyswajania żelaza.
Formą desperackiego działania układu odpornościowego może być niedokrwistość złośliwa. W tym przypadku organizm wytwarza przeciwciała przeciwko czynnikowi wewnętrznemu (Intrinsic Factor), który jest konieczny do przyswajania witaminy B12. Oznacza to, że nasz system limfatyczny pozbawia nas możliwości przyswajania witaminy B12. Dlaczego? Co ma wspólnego genetyczne zakażenie Helicobacter pylori albo gruźlica z białaczką? Może warto się zastanowić, jak się mają do tego inne problemy, na przykład otyłość czy schizofrenia. Być może układ odpornościowy blokuje receptory lub dopuszcza do obecności bakterii, które wywołują choroby. Organizm ma witaminy, ale nie chce ich przyswajać? Może nie chce ich przyswajać nie dlatego, że ich nie potrzebuje, ale dlatego, że istnieje zagrożenie, iż komórka, która je wykorzysta, zacznie dzielić się w niekontrolowany sposób.
Dostarczanie sztucznych witamin i minerałów powoduje doraźną, pozorną poprawę wyników. Po ich odstawieniu wszystko wraca do stanu sprzed sztucznej suplementacji. To nie jest pomoc w samonaprawianiu się organizmu. To wprowadzanie fałszywych informacji biologicznych.
Układ odpornościowy pracuje na naszą korzyść, póki może. Gdy brakuje mu odpowiednich warunków, zawiesza się.
Robimy wymaz z gardła, wykrywamy na przykład Escherichia coli i wydaje się nam, że to jest prawdziwy powód naszych zmartwień. I tu możemy się zasadniczo mylić. Ciekawe, czego szuka bakteria kałowa w naszym gardle? Możliwe, że nasz organizm walczy z komórkami quasi-nowotworowymi eliminowanymi z prostaty lub innego narządu. Obecności tych komórek nawet się nie domyślamy.
Zabić takie komórki jest trudno. Potrzebna jest odpowiednia toksyna. W jakimś konkretnym przypadku może ją wyprodukować E. coli. Jeśli E. coli była użyta do walki, którą zaplanował nasz system limfatyczny, a my zastosujemy na nią syntetyczny antybiotyk, to na krótką metę uzyskamy pozorny spokój. Do czasu. Nie będziemy mieć E. coli w gardle, ale może pojawić się na przykład przerost lub rak prostaty.
Gdybyśmy użyli środków wzmacniających układ odpornościowy, to po wykorzystaniu toksyczności E. coli układ ten zabiłby ją bez litości. Jest też druga możliwość: system limfatyczny działa w ramach programu genetycznego oczyszczania DNA i RNA, wykorzystując bakterie do oczyszczania naszego DNA.
Pomóżmy układowi odpornościowemu, nie wyręczajmy go. Jeśli mu solidnie pomożemy, poradzi sobie z gruźlicą, E. coli i całą armią innych, znanych i nieznanych zakażeń.
Niestety, tych operacji nie umiemy ani dostrzec, ani zrozumieć, ani wykorzystać.
Takich operacji nasz organizm wykonuje miliony w każdej sekundzie.
Jeśli stosujemy produkty kompatybilne z naszym ustrojem, wyprodukowane przez naturę, nasz organizm będzie wiedział, co zrobić z ich potencjałem i substancjami.
Wykorzysta to, co jest mu potrzebne, a resztę wydali. Skład chemiczny i budowa naturalnych produktów są dostosowane do naszej fabryki leków, którą każdy z nas nosi w sobie. Jeśli w jelitach odkryto setki różnych związków, to dla nas lepiej, że układ odpornościowy wybierze to, co jest mu aktualnie potrzebne. Mamy problem z głowy.
Ze związkami chemicznymi zawsze będzie problem. Nawet ze zwykłymi witaminami organizm nie radzi sobie w prosty sposób.
Po latach masowego stosowania sztucznych witamin okazuje się, że zamiast obiecanej ochrony przed rakiem, sztuczne witaminy mogą działać onkogennie.
Nadmiar naturalnych witamin organizm usuwa. Nie przedawkujemy witamin, jeśli zjemy za dużo pomarańczy albo pomidorów. Powinniśmy jednak zadbać, by były ekologiczne. O resztę zadba nasz organizm.
Wszelkie chemikalia muszą zostać zutylizowane i to jest dodatkowy problem. Przez wiele lat mogą zalegać w organizmie substancje chemiczne, z którymi układ odpornościowy nie umie sobie poradzić.
Do nich możemy zaliczyć całą chemię, z którą mamy kontakt. Związki chemiczne, które zjadamy, pijemy i wdychamy, stanowią wielki problem.
Nasz organizm może stracić instynkt samozachowawczy i przestać nas ostrzegać przed tym, co nie jest dla nas dobre.
Takim niebezpiecznym związkiem jest glutaminian sodu. Związek ten jest polepszaczem smaku i może wpływać na nasze odczucia smakowe. Oszukuje nasz instynkt.
Dopiero po oczyszczeniu organizmu uświadamiamy sobie, jak zmieniają się nasze odczucia smakowe. Po jakimś czasie możemy poczuć, że ziemniaki mają nieprzyjemny zapach, a ogórek piecze nas w język.
Jeśli stosowaliśmy silne chemiczne leki przeciwbólowe, na przykład na korzonki, to ból mógł zostać zagłuszony. Nie została jednak usunięta przyczyna. Wyłączona lub uszkodzona została jedynie sygnalizacja problemu.
To, że nas nie boli, wcale nie znaczy, że wyzdrowieliśmy. Nie ma to związku z usunięciem przyczyny.
Co dzieje się w narządzie, w którym sztucznie wyłączono odczuwanie bólu?
Po rozpoczęciu stosowania naturalnych terapii możemy z łatwością to zrozumieć.
Zapach leków w moczu, pocie czy kale może świadczyć o tym, że organizm pozbywa się substancji, które przyjmowaliśmy nawet wiele lat wcześniej.
Do przywracania zdrowia powinny być wykorzystywane naturalne substancje.

wśród fanów

Moi drodzy, pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć tutaj miejsce, w którym możecie podzielić się swoimi doświadczeniami z...
21/10/2026

Moi drodzy, pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć tutaj miejsce, w którym możecie podzielić się swoimi doświadczeniami z naturalnymi metodami wspierania zdrowia. 😊
Jest Was tutaj naprawdę dużo i wiem, że wiele osób ma za sobą różne doświadczenia, próby, poszukiwania i własne sposoby, które okazały się pomocne. W końcu teoria to jedno, a praktyka to drugie.
Dlatego chciałabym, żebyście mogli swobodnie napisać, co sprawdziło się u Was, przy jakich dolegliwościach, co przyniosło Wam ulgę, jakie naturalne metody, zioła, napary, domowe sposoby czy zmiany w codziennych nawykach okazały się pomocne. Możecie też opisać swoje doświadczenia z czymś, co nie przyniosło oczekiwanych efektów.
Każdy z nas jest inny i nie wszystko, co pomaga jednej osobie, sprawdzi się u drugiej, to nie ulega żadnej wątpliwości. Mimo to warto wymieniać się wiedzą i doświadczeniami, bo czasami czyjaś historia może pomóc komuś drugiemu. Zresztą dobrze wiecie, że wiedzy nigdy za wiele ))
Niech to będzie miejsce do normalnej, życzliwej rozmowy, bez oceniania i wyśmiewania cudzych doświadczeń. Piszcie, dzielcie się tym, co sami przetestowaliście.

Jestem bardzo ciekawa Waszych historii! ❤️

DLACZEGO DZIECI CHORUJĄ?              Większość osób zapewne od razu powie, że winne są szczepienia. I tak, zgadzam się,...
17/10/2026

DLACZEGO DZIECI CHORUJĄ?

Większość osób zapewne od razu powie, że winne są szczepienia. I tak, zgadzam się, że warto rozmawiać o działaniach niepożądanych. To jest osobny temat. Jednak dzisiaj chciałabym poruszyć również inny problem, o którym mówi się zdecydowanie za mało.
Dzieci cierpią na różne choroby. Zachorowalność wśród nich rośnie w zastraszającym tempie: prawie 90 procent dzieci w wieku powyżej półtora roku życia cierpi na obturacyjne zapalenie oskrzeli. Tym samym dzieciom bardzo często mają też objawy skazy białkowej, alergii skórnej, swędzącej i bolesnej dla dziecka, a jeśli można ją wyleczyć „maściami hormonalnymi”, to w wieku 3-5 lat rozwija się u nich skurcz oskrzeli i diagnozuje się astmę, która "leczy się" ponownie sterydami i antybiotykami. W rezultacie mamy przewlekłą chorobę - astmę oskrzelową-> niepełnosprawne dziecko. Cukrzyca typu 1 i młodzieńcze reumatoidalne zapalenie stawów są jedynie nieznacznie opóźnione pod względem częstości występowania. Nie zapominajmy także o porażeniu mózgowym i zespole upośledzonego wchłaniania. Ostra białaczka i nowotwory złośliwe stanowią osobną stronę tej tragedii z okresu dzieciństwa.
Dlaczego zachorowalność u dzieci wzrasta w nieprzewidywalny sposób? Bo dzisiejsze dzieci to czwarte pokolenie, które wyrosło w świecie cywilizacji chemicznej, antybiotyków, hormonów, cytostatyków i szczepień ochronnych. Wszystkie te „dobrodziejstwa” cywilizacyjne otrzymały w obfitości swoje matki, babcie i prababcie (także ojcowie i dziadkowie).
Wszystko to znacznie uszkodziło i osłabiło bariery odpornościowe trzech pokoleń, dlatego łożyskowa bariera immunologiczna kobiety w ciąży jest obecnie wyjątkowo wadliwa, jak sito, przepuszcza wiele szkodliwych substancji poprzez: toksyny – zarówno pochodzenia chemicznego (z środowisko zewnętrzne – powietrze, woda, żywność) oraz odpady biologiczne i trucizny z organizmu matki, czyli toksyny ropne z jelit oraz z płuc i oskrzeli. Wszystko to przedostaje się do organizmu płodu wraz z krwią matki przez pępowinę, który może zachorować jeszcze przed urodzeniem na wszystkie znane nam choroby: zapalenie migdałków, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie mózgu, odmiedniczkowe zapalenie nerek, zapalenie wątroby, choroby skóry i td. Wszystkie dalsze choroby niemowlęcia i osoby dorosłej są przejawami patologii w postaci tej samej lub innych chorób: zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych - porażenie mózgowe lub epilepsja, zapalenie migdałków - reumatoidalne zapalenie wielostawowe, kłębuszkowe lub odmiedniczkowe zapalenie nerek, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie oskrzeli - obturacyjne zapalenie oskrzeli, astma oskrzelowa, zapalenie wątroby - wirusowe zapalenie wątroby typu A, B, C, zapalenie jelita grubego - zapalenie wyrostka robaczkowego itp.
A skąd bierze się ostra białaczka w wieku 5, 10, 15, 20 lat? Ponieważ wszystkie te choroby u dzieci leczy się antybiotykami, lekami przeciwgorączkowymi i cytostatykami. W efekcie bariery immunologiczne organizmu dziecka, które zostały uszkodzone już przed urodzeniem, ulegają zahamowaniu, a ropne toksyny ze źródła stanu zapalnego przedostają się do szpiku kostnego. Naturalną reakcją szpiku kostnego jest pilna synteza ogromnej liczby leukocytów, w tym wadliwych form blastycznych. Białaczka, którą leczy się tymi samymi antybiotykami i chemioterapią – cytostatykami, które zatrzymują wzrost komórek, czyli zabijają układ odpornościowy.
Tutaj też nie pomaga karmienie piersią, którego sumiennie przestrzegają matki, starając się jak mogą. Jak się starają? Jedzą żywność GMO, duże ilości pseudo nabiału, mąki, cukrów, tłuszczów TRANS i td, w wyniku czego mleko matki staje się dodatkową przyczyną chorób dziecięcych, ponieważ zawiera nie mniej, ale nawet więcej toksyn, niż krew ciężarnej kobiety. Ciało matki wydziela szkodliwe dla niego produkty przez wszystkie narządy wydalnicze, w tym przez gruczoły sutkowe karmiącej kobiety. Aktywnie ssąc mleko, dziecko ratuje matkę przed zapaleniem sutka, torbielami i rakiem piersi, podczas gdy ono samo zachoruje na ból gardła, skazę białkowa, zapalenie oskrzeli itp. I nie, nie uważam, że mleko modyfikowane jest lepsze, od mleka matki. Mleko matki jest bardzo wartościowym pokarmem dla dziecka, ale jego skład może się zmieniać w zależności od różnych czynników. Dlatego warto dbać o siebie, bo troszcząc się o własne zdrowie, wspieramy również zdrowie naszego dziecka.
Wniosek jest jasny: choroby dziecka zależą i są bezpośrednio związane z zanieczyszczeniem środowiska wewnętrznego organizmu matki. Ciało kobiety powinno zostać oczyszczone przed ciążą. Czysty, zdrowy organizm będzie mógł urodzić zdrowe dziecko, omijając gestozę ciążową, stan przedrzucawkowy, trudny poród, niepożądane skutki w okresie poporodowym, a także problemy zdrowotne noworodka.
Oczyszczanie i prawidłowe odżywianie mamy przed i w trakcie ciąży oraz karmienia to gwarancja zdrowia Twoich dzieci. Warto o tym pamiętać.

Od wieków Słowianie mają roślinę, której trzeba stawiać pomniki, pisać hymny, uczynić z niej ikonę panaceum Słowian!!👇Je...
15/10/2026

Od wieków Słowianie mają roślinę, której trzeba stawiać pomniki, pisać hymny, uczynić z niej ikonę panaceum Słowian!!👇
Jeden z najsilniejszych środków antybakteryjnych na Świecie!
Ta roślina z terytorium Ziemi słowiańskiej rozpoczęła swoją podróż w Świat! Obecnie jest już hodowana w wielu krajach!
To dzięki tej roślinie Słowianie byli uważani za jednych z najbardziej potężnych w bitwie. Rodziny słowiańskie z 5-7 dzieci uważano za małe. 14, 16 dzieci uznawano za normalne. Mężczyźni dzięki tej roślinie pozostawali mężczyznami – w pełnym tego słowa znaczeniu nawet do 100 lat!
Dzięki niemu Słowianie nie znali wielu chorób ani nie byli otyli. Mieli doskonałe trawienie, bez problemu jedli tłuste potrawy i nie cierpieli na duszności!!!
CHRZAN,tak, to właśnie on! 💜
Chrzanu są tylko 2 rodzaje:
pierwszy rośnie na Wschodzie, a drugi na Syberii. Ludzie z pokolenia na pokolenie uprawiali go pod swoimi domami- ludzie odeszli - chrzan pozostał.
Żadna uczta wcześniej nie mogła obejść się bez chrzanu!
Wszelkie tłuste potrawy podawano tylko z nim. Galarety, wędliny, kiełbasy, gęsina, kaczyna, a nawet ryby były podawane z chrzanem. Jednym słowem do wszystkiego!
Kisili ogórki, marchew, grzyby, przyprawiali chrzanem, smarowali nim chleb.
Do wszystkich kiszonek, które były kiszone w beczkach wkładano chrzan oraz liście i korzenie- wtedy mie pleśniały☝️
Chrzan to pożywienie, przyprawa i nawet lek.
Kolonie starożytnej Grecji – położone nad brzegiem Morza Czarnego, kupowały chrzan od Scytów. U nich on ​​„nie przeszedł” – uważali go za zbyt ostry.
Europa dowiedziała się o chrzanie dopiero pod koniec XV wieku i to tylko dlatego, że szukała lekarstwa na zarazę i ze zdziwieniem dowiedziała się, że kupcy, nawet jeśli mieszkali w mieście dotkniętym zarazą, bardzo, ale to bardzo rzadko się zarażali! Okazało się, że po prostu żuli korzenie chrzanu! Pozniej chrzan trafił do królewskich ogrodów Anglii i Francji, ale tam był używany tylko jako lek, ponieważ zagraniczne podniebienia były zbyt delikatne🤫😉
Więc czym on w końcu jest? Żywnością? A może pewnym panaceum?
Przede wszystkim jest najsilniejszym amtybakteryjnym na Świecie!
Immunomodulator i immunistymulator, któremu ciężko dorównać. Ma potężną moc zapobiegania nowotworom.
Witaminy C w chrzanie jest dużo wiecej, niz we wszystkich owocach cytrusowych razem wziętych - na szkorbut, paradontozę był pierwszym lekarstwem.
Na artretyzm, artrozę - nacierano się nim o stosowano wewnętrznie!
Usuwa złogi, nadmiar soli z organizmu! Ma działanie przeciwpleśniowe/przeciwgrzybicze, spala tluszcz!😍
Czy wiesz, jak proste jest wyleczenie zwykłego kataru, a nawet zapalenia zatok? Wziąć chrzan, zetrzeć na tarce, posmarować nim kromkę chleba na zakwasie i przeżuć. Nie połykaj! Tylko przeżuwaj i pociągaj nosem! Nawet jeśli wszystkie zatoki są zatkane - odetkają się :) Jeśli nie od razu, to za trzecim lub czwartym razem - pocieknie z tak, że potrzeb będzie szklankę pod nos podstawiać ;)
W ten sposób leczona i angina i szkarlatyna była)) Kiedy przeżujesz, możesz to po prostu wypluć. Przyjmowanie chrzanu przywraca prawidłową pracę jelit. Leniwe jelita zaczynają działać! Problemy z nerkami? No cóż..Próbowałes chrzanu?))) Regeneruje, leczy, a ponadto jest dobrym środkiem moczopędnym!
Afrodyzjak dla kobiet i mężczyzn!
Każda Królowa Śniegu zamieni się w ogień🔥 Reguluje cykl miesiączkowy.
Mężczyźni –to osobny temat.
Problem z nasieniem? Będzie można zostać nawet jego dawcą.
Zapomnisz o zapaleniu prostaty!
Wojownicy na Wschodzie przemywali rany wodą, w której wcześniej leżał chrzan.
Nie tylko sama woda przynosiła ulgę w bólu, ale i zakwas z tego warzywa☝️
Taka woda pomaga przy odmrożeniach i gangrenie.
Kobiety za pomocą takiej wody redukowały piegi.
W wodzie chrzanowej kąpali noworodki, ale na koniec myli czystą.
Chrzan jest jadalny, ale jeśli trzyma się go na skórze przez dłuższy czas, można uzyskać poparzenie!
Mięso zawijano w liście chrzanu – aby dłużej zachowało świeżość.
Wypędzali za jego pomocą wszelkiego rodzaju pasożyty z organizmu, w tym lamblie ☝️
Chrzanem bardzo interesują się Japończycy. Obecnie mają jego plantacje - są hodowane w sposób przemysłowy - zamiast wasabi)))
Znaleźliśmy tam dużo soli mineralnych, ponad 20 pozycji, fitoncydy, garść witamin, białek, alkaloidów, karoten, a nawet enzym luminescencyjny))))
Oto, taki jest nasz chrzan!!! - Wasabi się przy nim kryje!!!! 😉😀
Jeśli chcesz zetrzeć chrzan, możesz to zrobić za pomocą maszynki do mięsa, wystarczy nałożyć worek foliowy na maszynkę, inaczej smarki i łzy gwarantowane! Potem możesz albo zalac go wodą albo włożyć do miodu, zalać wódką albo wysuszyć lub po prostu dodać do potraw. Można mieszać go z pomidorami i czosnkiem, można z sokiem z cytryny, cukrem, solą. Można z kiszoną kapustą lub ogórkiem i musztardą - uzyska się wtedy mieszankę wybuchową!
Dawniej chrzan wykopywano jesienią przed przymrozkami, układano w skrzyniach z piaskiem i przechowywano pod ziemią lub w piwnicach. Teraz możesz przechowywać go w lodówce - lepiej zawinąć go w folię spożywczą.
No i na koniec...choć może od tego trzeba było zacząć )) kwas chlebowy z chrzanem. Wcześniej, podawano ten kwas chlebowy żołnierzom codziennie! Zamiast witaminy do każdego kubku wlewano kwas, a w dniu kąpieli wypijali tyle, ile byli w stanie. Zaledwie dzień przed przygotowaniem kwasu, wkładali do niego małe kawałki chrzanu i palony cukier lub miód. Najważniejsze, żeby nie przesadzić z chrzanem.

❗Chrzan ma jednak przeciwwskazania:
ciąża, matki karmiące i dzieci do lat 3.
Ógolnie we wszystkim trzeba znać umiar.
Lepszy chrzan, niz garść pigułek!!!!! 😉

DLACZEGO PO MAGNEZIE MOŻEMY CZUĆ SIĘ GORZEJ, ZAMIAST LEPIEJ?                                  Magnez kojarzy się z wycis...
14/10/2026

DLACZEGO PO MAGNEZIE MOŻEMY CZUĆ SIĘ GORZEJ, ZAMIAST LEPIEJ?

Magnez kojarzy się z wyciszeniem, spokojnym snem i rozluźnieniem mięśni. Często poleca się go przy stresie, napięciu nerwowym, zmęczeniu czy problemach ze snem. I rzeczywiście, wielu osobom pomaga. Ale są też takie, które po jego zażyciu czują się zdecydowanie gorzej. Zamiast uspokojenia pojawia się niepokój, rozdrażnienie, kołatanie serca, zawroty głowy, osłabienie, mgła mózgowa, senność, a czasem nawet bezsenność czy uczucie odrealnienia. Dlaczego tak się dzieje?
Magnez uczestniczy w setkach procesów zachodzących w organizmie. Jest potrzebny do produkcji energii, pracy mięśni, przewodnictwa nerwowego oraz regulacji poziomu glukozy i ciśnienia tętniczego. Wpływa również na receptory NMDA, związane z działaniem glutaminianu, który uczestniczy w przekazywaniu sygnałów między neuronami. Magnez pomaga regulować aktywność układu nerwowego, ale nie oznacza to, że każdy organizm zareaguje na niego tak samo.
U niektórych osób po suplementacji pojawia się nadmierna senność, osłabienie, trudności z koncentracją czy emocjonalne zobojętnienie. Inni doświadczają pobudzenia, drżenia wewnętrznego, niepokoju lub kołatania serca. Jedną z możliwych przyczyn jest wpływ na ciśnienie tętnicze. Magnez uczestniczy w rozluźnianiu mięśni gładkich naczyń krwionośnych, dlatego u osób z niskim ciśnieniem, odwodnieniem lub przyjmujących leki obniżające ciśnienie może nasilać niektóre dolegliwości. Gdy ciśnienie spada, organizm próbuje to skompensować, a reakcja ta może wiązać się z drżeniem, przyspieszonym biciem serca i uczuciem niepokoju. Nie każdy taki objaw ma więc podłoże wyłącznie psychiczne.
Nie zapominajmy też o elektrolitach. Magnez nie działa w organizmie samodzielnie. Do prawidłowej pracy serca, mięśni i układu nerwowego potrzebujemy również odpowiedniej równowagi sodu, boru, potasu i wapnia. Biegunki, wymioty, intensywne pocenie się, odwodnienie, restrykcyjne diety czy niektóre leki mogą zaburzać tę równowagę. Wtedy mogą pojawić się osłabienie, skurcze mięśni, zawroty głowy, zmęczenie czy kołatanie serca. Dlatego nie warto na ślepo zwiększać dawki magnezu, gdy nie czujemy poprawy. Pogorszenie samopoczucia nie jest dowodem na głęboki niedobór!
Znaczenie ma również forma magnezu. Cytrynian może pomagać przy zaparciach, ale u osób wrażliwych wywołuje czasem bóle brzucha i biegunkę. Ta z kolei może prowadzić do odwodnienia i utraty elektrolitów. Tlenek magnezu zawiera stosunkowo dużo magnezu elementarnego, ale zwykle wchłania się gorzej niż niektóre inne formy. Glicynian, nazywany też bisglicynianem, jest często wybierany ze względu na dobrą tolerancję jelitową, jednak niektóre osoby zgłaszają po nim senność, pobudzenie lub zmianę samopoczucia. Jabłczan magnezu bywa wybierany z myślą o wsparciu energii, natomiast L-treonian jest promowany w kontekście funkcji poznawczych. Warto jednak pamiętać, że dowody na szczególne działanie poszczególnych form są ograniczone, a indywidualne reakcje nie muszą występować u każdego.
Ważna jest też dawka. 500 mg związku magnezu nie oznacza 500 mg czystego magnezu. Na etykiecie należy sprawdzić ilość magnezu elementarnego. Czasami problemem nie jest sam magnez, ale dodatkowe składniki preparatu. Suplementy mogą zawierać witaminę B6, melatoninę, L-teaninę, ekstrakty roślinne, aromaty czy substancje słodzące. Sorbitol i ksylitol mogą powodować wzdęcia i biegunkę, a melatonina u niektórych osób wywołuje poranną senność lub intensywne sny.
Znaczenie mają także przyjmowane leki. Magnez może ograniczać wchłanianie niektórych antybiotyków i bisfosfonianów, a część leków moczopędnych wpływa na jego poziom. Szczególną uwagę należy zwrócić na nerki, ponieważ odpowiadają za usuwanie nadmiaru magnezu. Przy zaburzonej ich funkcji suplementacja może doprowadzić do jego nadmiernego gromadzenia się.
Warto wspomnieć również o genetyce. Geny takie jak TRPM6 i TRPM7 uczestniczą w regulacji transportu magnezu. Rzadkie zmiany w tych genach mogą prowadzić do zaburzeń jego gospodarki, choć nie oznacza to, że każda niepożądana reakcja na suplement ma podłoże genetyczne.
Uważam, że nie warto patrzeć na magnez jak na suplement, który każdemu pomoże w ten sam sposób. Organizm to całość, dlatego znaczenie mają nie tylko poziom danego minerału, ale również praca jelit, nawodnienie, ciśnienie, pozostałe elektrolity, przyjmowane leki i indywidualna tolerancja. Jeśli po magnezie czujecie się gorzej, nie zwiększajcie automatycznie dawki, zakładając, że to oznaka niedoboru. Warto wstrzymać suplementację do czasu wyjaśnienia przyczyny, sprawdzić skład preparatu i w razie potrzeby wykonać odpowiednie badania. Jeśli występują nasilone osłabienie, omdlenie, zaburzenia rytmu serca lub trudności z oddychaniem, konieczna jest pilna pomoc medyczna.
Magnez jest nam niezbędny, ale nawet potrzebny organizmowi składnik nie musi być dobrze tolerowany w każdej dawce i w każdej formie. Czasami zamiast dokładać kolejny suplement, warto najpierw sprawdzić, dlaczego organizm reaguje właśnie w taki sposób.

PSYCHOSOMATYKA I POTĘGA PODŚWIADOMOŚCIPamiętacie te historię?  Naukowiec chciał przetestować teorię i potrzebował do teg...
13/10/2026

PSYCHOSOMATYKA I POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI

Pamiętacie te historię?

Naukowiec chciał przetestować teorię i potrzebował do tego wolontariusza. Był to skazany mężczyzna, który miał zostać stracony na krześle elektrycznym.
Naukowiec zaproponował skazanemu: "weźmiesz udział w eksperymencie naukowym polegającym na zmniejszeniu częstości akcji serca do minimum, aby krew kapała do ostatniej kropli"
Wyjaśnił, że ma niewielkie szanse na przeżycie, ale jego śmierć na pewno minie bez cierpienia i bólu. Skazany zgodził się, bo o wiele lepiej było umrzeć w taki sposób, niż na krześle elektrycznym.
Położyli go na noszach i związali, aby nie mógł się ruszyć. Następnie wykonali małe nacięcie na jego nadgarstku i umieścili pod spodem małe, aluminiowe naczynie.
Cięcie było płytkie (pierwsze warstwy skóry), ale tego wysyarczylo, by uwierzyć, że jego żyły zostały przecięte.
Pod noszami umieszczono naczynie z małym zaworem regulującym przepływ cieczy w postaci kropli, która wpadała do naczynia.
Skazaniec słyszał kapanie i liczył każdą kroplę tego, co uważał za jego krew.
Naukowiec, gdy badany nie patrzył, zamknął zawór, aby kropla spadła, z zamiarem sprawienia, by wyglądało na to, że skończyła mu się krew.
W ciągu kilku minut twarz straciła kolor, a bicie serca przyspieszyło.
Gdy rozpacz sięgnęła
zenitu,naukowiec zamknął całkowicie zawór, a u skazanego wkrótce zatrzymało się serce.
Naukowiec był w stanie udowodnić, że wszystko, co postrzegamy, czy to pozytywne czy negatywne, wpływa na nas cały nasz aparat psychologiczny i organiczny.
Kiedy mówi się im, że mają śmiertelnego wirusa, ludzie moga umrzeć z samego strachu przed nim.
Po przyswojeniu informacji z TV człowiek jest pełen strachu i odporność jest osłabiona.
Dziś wiadomo, że niebezpieczeństwo śmierci z powodu wirusa jest w rzeczywistości bardzo małe. Jeśli się nie boisz - a umysł zrobi robotę.
Powikłania mogą wystąpić tylko wtedy, gdy układ odpornościowy jest bardzo słaby.
Może to jest ten sam powód, dla którego wiele dzieci wychodzi z najbardziej poważnych sytuacji- ich umysły nie są przepełnione strachem. Oni nie są świadomi zagrożenia w pełni.
Przenikanie do podświadomości, zdolność wyleczenia się z cierpienia i podporządkowania sobie milionów ludzi - te fantastyczne możliwości sugestii zawsze ekscytowały człowieka.
Przez wiele lat sekrety hipnotycznego wpływu były dostępne tylko dla nielicznych. Kapłani i szamani, politycy i mistyfikatorzy osiągali swoje nie zawsze słuszne cele za pomocą hipnozy, zmuszając rzesze potulnych ludzi do posłuszeństwa ich woli.
Uważaj więc, czym karmisz swojego ducha i na co przekładasz swoje przekonania i wiarę.

PROBLEMY Z TARCZYCĄ TO TYLKO OBJAW. NALEŻY SZUKAĆ GŁĘBIEJ.             Tarczyca wcale nie jest winna, a problem bardzo c...
10/10/2026

PROBLEMY Z TARCZYCĄ TO TYLKO OBJAW. NALEŻY SZUKAĆ GŁĘBIEJ.

Tarczyca wcale nie jest winna, a problem bardzo często leży zupełnie gdzie indziej. Najczęściej u podstaw stoją przeciążona wątroba, leniwy pęcherzyk żółciowy, zaburzenia w jelitach albo przewlekły stres i rozregulowany kortyzol.
Wielu moich pacjentów trafia do mnie po latach zażywania hormonów tarczycy. Biorą leki, a ich ciało i tak z nich nie korzysta. W standardowym gabinecie lekarskim schemat wygląda zazwyczaj tak samo: krótka wizyta, recepta na syntetyczny hormon, do widzenia i widzimy się za pół roku na kontroli, a jak będzie gorzej, to po prostu zwiększymy dawkę. Bardzo często obserwuję, że leki są przepisywane bez głębszego zastanowienia, bez szukania prawdziwej przyczyny, która doprowadziła do załamania pracy tarczycy. Najłatwiej jest maskować objawy i udawać, że problem znika, zamiast zadać sobie trochę trudu, by uporządkować trawienie, wesprzeć odpływ żółci, zdjąć z organizmu ciężar stresu czy uzupełnić kluczowe niedobory. Tabletka niestety niczego nie leczy, ona jedynie wycisza sygnały alarmowe, które wysyła ciało. Organizm jak był chory tak zostanie, ale grunt, że wyniki będą "w normie"...
Zanim w ogóle dotkniemy tarczycy, musimy zająć się przede wszystkim żelazem i ferrytyną. Niedokrwistość całkowicie blokuje zdrowienie. Dolna granica ferrytyny powinna odpowiadać Twojej masie ciała- przy wadze 70 kg ferrytyna poniżej 70 to już jasny sygnał, że organizm cierpi. Jednak największym błędem jest sięganie po preparaty żelaza czy kroplówki bez wcześniejszego znalezienia miejsca, w którym to żelazo ucieka. Żelazo ma silne właściwości utleniające. Gdy ciało jest zakwaszone i przeciążone, często celowo pozbywa się go, żeby utrzymać równowagę. Podawanie go w ciemno jest jak dobijanie organizmu, który i tak ledwo zipie.
Zamiast tego szukamy powodu, dla którego żelazo się nie przyswaja. Najpierw doprowadzamy do ładu jelita. Jeśli występuje tam dysbioza, przerost bakterii, grzybica, pasożyty czy stan zapalny, suplementacja żelazem tylko dokarmi te nieproszone mikroorganizmy. Miałam ostanio pacjentkę z ferrytyną na poziomie 10-20, której nic nie pomagało. Okazało się, że w jelitach miały swoje święto lamblie, ( a dokładniej ich przerost), które po prostu zjadały dostarczane żelazo. Ten jeden czynnik oczywiście nie był jedynym, który spowodował problem, ale z pewnością się do tego stanu przyczynił. Podobnie dzieje się przy zbyt niskim kwasie żołądkowym, bo bez odpowiedniego zakwaszenia żołądka żelazo się nie wchłonie.
Równolegle trzeba zająć się gospodarką hormonalną, na przykład dominacją estrogenową, bolesnymi miesiączkami czy mikronaczyniakami. Tarczyca, nadnercza i jajniki są ze sobą ściśle połączone. Gdy szwankuje kortyzol i praca nadnerczy, cierpi cały układ sterowania hormonami, co od razu odbija się na poziomie TSH. Dopiero po uporządkowaniu jelit, żołądka, stresu i estrogenów tarczyca dostaje szansę, by wreszcie zacząć pracować prawidłowo. Medycyna konwencjonalna patrzy zazwyczaj tylko na TSH i T4, ewentualnie na przeciwciała. Ignoruje pracę wątroby, jelit czy kortyzolu. W efekcie dostajesz receptę na hormon, ale Twoje zdrowie nadal stoi w miejscu. Cała sztuka polega na tym, by spojrzeć na organizm jak na połączoną całość.

Metale ciężkie to tacy cisi złodzieje naszej energii. Kiedy pojawiają się w organizmie, krok po kroku wyczerpują nasze k...
09/10/2026

Metale ciężkie to tacy cisi złodzieje naszej energii. Kiedy pojawiają się w organizmie, krok po kroku wyczerpują nasze komórki i zużywają cenny zapas antyoksydantów. W efekcie naturalny system oczyszczania zaczyna kuleć, a my z czasem zaczynamy zmagać się z przewlekłymi stanami zapalnymi, problemami z krążeniem, autoagresją czy po prostu ciągłym brakiem sił.
W mojej praktyce bardzo często widzę ten sam mechanizm: toksyczne metale wykorzystują chwile naszej słabości. Jeśli brakuje nam podstawowych minerałów, takich jak cynk czy żelazo, wolne miejsca w komórkach natychmiast zajmują intruzi. Zaczynają wchodzić w reakcje z białkami i blokować prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Co gorsza, te z nich, które rozpuszczają się w tłuszczach, z łatwością przenikają do najwrażliwszych miejsc, w tym do mózgu. Zamiast sprawnie neutralizować toksyny, ciało zaczyna produkować mnóstwo wolnych rodników. Zanim jednak przejdziemy do tego, jak wspomóc organizm odżywianiem i suplementacją, przyjrzyjmy się trójce wyjątkowo uciążliwych gości, z którymi najczęściej spotykam się u moich podopiecznych.
Pierwszym z nich jest kadm. To pierwiastek, którego nasze ciało w ogóle nie potrzebuje i wykazuje w stosunku do niego zerową tolerancję. Trafia do nas głównie z dymem tytoniowym, zanieczyszczoną glebą, a co za tym idzie – również z żywnością czy dymem przemysłowym. Najgorsze w kadmie jest to, że potrafi zasiedlić nasze ciało nawet na dwadzieścia lub trzydzieści lat. Szuka schronienia głównie w nerkach, płucach i kościach, choć znajduję jego ślady także w trzustce czy śledzionie. Kadm działa bardzo podstępnie, bo udaje cynk i bezczelnie zajmuje jego miejsce. A warto pamiętać, że cynk jest niezbędny do działania tysięcy enzymów w naszym ciele. Kiedy zmagamy się z jego brakiem, pojawiają się kamienie nerkowe, problemy z naczyniami czy silny stres oksydacyjny. W dzisiejszych czasach trudno całkowicie uciec przed kadmem, ale w gabinecie zawsze powtarzam: kluczem jest dbanie o mocny poziom cynku i żelaza oraz regularne wspieranie wątroby i nerek w codziennej detoksykacji.
Drugim częstym sprawcą zamieszania jest ołów. Jest wszechobecny – od kurzu w domu, przez zanieczyszczoną wodę i starą instalację, aż po niesprawdzone suplementy ziołowe czy kolorowe kosmetyki. Ołów ma słabość do udawania wapnia i aż w ponad dziewięćdziesięciu procentach odkłada się w naszych kościach. Potrafi też bezczelnie wypierać magnez i żelazo, prowadząc do trudnej do wyleczenia anemii oraz blokując powstawanie glutationu, czyli naszego głównego obrońcy. Widzę, jak mocno ołów obciąża układ nerwowy, bo z łatwością pokonuje barierę krew-mózg. U dzieci objawia się to często nadpobudliwością, spadkiem IQ, brakiem apetytu czy trudnościami ze skupieniem uwagi w szkole. Aby się przed nim chronić, w pierwszej kolejności dbam o czyste powietrze w domu, filtrowaną wodę i pewne źródła ziół. Z biologicznego punktu widzenia niezwykle pomaga nam odpowiedni poziom wapnia, który blokuje wchłanianie ołowiu w jelitach, oraz kwas alfa-liponowy, po który sięgam przy większym obciążeniu.
Na koniec zostaje aluminium. Choć z chemicznego punktu widzenia to lekki metal, dla naszego układu nerwowego stanowi ogromny ciężar. Przemycamy go sobie sami – w klasycznych antyperspirantach, naczyniach kuchennych, w proszku do pieczenia, folii alufoliowej, lekach na zgagę czy wysoko przetworzonej żywności. Aluminium znajduje się również w niektórych szczepionkach. Aluminium wydalamy głównie z żółcią, ale gdy brakuje nam wapnia, ciało chłonie je jak gąbka. Z moich obserwacji wynika, że glin potrafi uszkadzać układ odpornościowy, wątrobę i krwinki, a jego wysoki poziom często towarzyszy schorzeniom neurodegeneracyjnym, takim jak Alzheimer czy stwardnienie rozsiane. Warto przede wszystkim zamienić chemiczne dezodoranty na proste, domowe mikstury na bazie oleju kokosowego i sody, wyrzucić z kuchni aluminiowe akcesoria i dbać o równowagę mineralną. Prawdziwym, naturalnym sprzymierzeńcem w usuwaniu aluminium okazuje się też krzem, który przy dłuższym, kilkumiesięcznym stosowaniu działa jak naturalny magnes na te cząsteczki.
Jak widzicie praca z metalami ciężkimi to nie walka z wiatrakami, ale spokojne, stopniowe uszczelnianie organizmu i dawanie mu narzędzi do samooczyszczania.
Tutaj jednak muszę postawić ogromny wykrzyknik. Największym błędem, jaki widzę u osób próbujących wrócić do zdrowia, jest skupianie się wyłącznie na samych etapach "detoksu" i ślepe dążenie do bezwzględnego wyeliminowania problemu za wszelką cenę. W naturze nic nie dzieje się bez przyczyny. Zbyt agresywne wybijanie grzybów czy paniczna próba natychmiastowego usunięcia metali ciężkich potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku. Dlaczego? Ponieważ metale ciężkie i Candida tworzą w naszym ciele specyficzny sojusz. Candida działa jak naturalny "chwytak" i bufor dla metali ciężkich – wiąże je i chelatuje, chroniąc głębsze tkanki przed natychmiastowym zatruciem. Jeśli zaczniemy gwałtownie wybijać grzyby "w pień", nie przygotowując wcześniej narządów do sprawnego wydalania, uwolnione nagle metale ciężkie zaleją nasz organizm i wywołają potężną kaskadę objawów toksycznych. Z kolei próba usuwania metali bez uporządkowania jelit i mikroflory sprawi, że Candida natychmiast zacznie się rozrastać, próbując przejąć rolę ochronną. Działanie na oślep i skupianie się na pojedynczych krokach zamiast na całościowym obrazie to prosta droga do zaostrzenia stanu zdrowia.

Address

Kettering
Kettering
NN160

Opening Hours

Monday 9am - 6pm
Tuesday 9am - 6pm
Wednesday 9am - 6pm
Thursday 9am - 6pm
Friday 9am - 6pm

Telephone

+447935220068

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Elena Naturoterapeuta posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Elena Naturoterapeuta:

Shortcuts

Share

Nearby health & beauty businesses